Noworoczna Oaza Modlitwy

Noworoczna Oaza Modlitwy 2015/2016:

-Czy mogę grać na modlitwach?

-No jasne, co za pytanie!! Na Mszach również!

Szok! Zaskoczenie! Niby nic, co nie? Zwykłe pytanie, zwykła odpowiedź. Jednak te słowa zrozumieją Ci, których marzenia zakopane są głęboko. Nagle Bóg stawia na drodze człowieka, który pozwala je rozwijać, wspiera, docenia, BA! sam nawet upomina się o moją posługę! Dzięki takim sytuacjom rozwijają się skrzydła piękna człowieka :) a te, które zostały wcześniej podcięte zaczynają się odbudowywać.

Ale powoli!

28 grudnia, start NOMu był dla mnie już od samego początku wielkim błogosławieństwem. Nawet nie zdążyłam wejść do budynku, a już w jego pobliżu rodziny, które razem z nami były na rekolekcjach, witały przyjeżdżających z wielką radością, uśmiechem :) takie gesty wystarczą, aby ucieszyło się serce człowieka.

Bóg błogosławił od samego początku. Teraz śmieszy mnie moja płytka motywacja wyjazdu. Bóg sięgnął na tych rekolekcjach do pełni moich pragnień i chcę o tym zaświadczyć. Świadectwo będzie dotyczyło właśnie tego – w jaki sposób Bóg dociera do człowieka i wydobywa piękno, które jest w ludziach, które w nich zasiał i chce je wydobyć na zewnątrz. Każda chwila spędzona na rekolekcjach była tak bardzo przeniknięta Bożym światłem i Jego prowadzeniem. Boże Słowo bardzo przemawiało do mnie i prowadziło mnie najpierw przez zderzenie się z radością ludzką, później kryzysem, którego zaprosiłam na tą przysłowiową ,,herbatkę’’ pytając po kiego grzyba przylazł i co ze sobą niesie. Doświadczałam Bożego towarzyszenia mi na tej drodze :) Uwierzyć Bogu na Słowo, które, jak mówi Paweł w liście do Hebrajczyków: „Żywe jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ciała, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”. Pan Bóg przez Swoje Słowo przenikał zakamarki mojego serca wydobywając prawdziwe pragnienia, a nie tylko płytkie potrzeby.

Na rekolekcjach przeszłam przez kryzys, z którym zmagam się od dłuższego czasu (parę dobrych lat). Dobrym przykładem na tę sytuację, której doświadczyłam, jest kucharka, która chcąc sprawdzić, co znajduje się na dnie garnka, w którym zrobiła zupę, musi zamieszać łyżką, tak i Pan Bóg dopuszcza do nas kryzysy, miesza nam w życiu by w końcu wydobyć z naszych serc to, co leży na ich dnie – prawdę o nas. Każda sytuacja, relacja, doświadczenie, Słowo, gest, cokolwiek, były mi potrzebne, docierały do mojego serca, były błogosławieństwem, nawet, jeżeli z początku wydawały się okropieństwem!. Warto Bogu ufać, powierzać Mu każdą sprawę i nie troszczyć się zbytnio. My jesteśmy narzędziami w Jego rękach. My robimy to, co do nas należy, Bóg natomiast daje temu wzrost. Jemu niech będzie chwała za cud Noworocznej Oazy Modlitwy, wzrostu duchowego i poczucia własnej wartości, bycia potrzebnym, ukochanym. Bóg zapłać za każdą osobę, za dar wspólnoty, która stała się taką Bożą rodziną. Każdy sobie był niesamowicie potrzebny. Wspólne przygotowania zabawy sylwestrowej, integracja przy grach planszowych, rozmowach, posługach, wyjściach na kręgle i w wielu innych miejscach. Doświadczenia piękna w codzienności, odkrywania piękna w Adoracji i ciszy oraz radości posługi muzycznej.

Na koniec, parafrazując słowa naszego muzycznego:

-dziękuję, że nie musiałem aż tylu imion zapamiętywać, tylko dwa: Monika i Kasia. Wystarczyło, że zawołałem: Monika! Obracały się trzy i podawałem tonację. Myślałem, że będzie trzeba ćwiczyć. Im wystarczyła tonacja i śmigały :)

Tak, wystarczyła nam tonacja, tak naprawdę wystarczyło nam poczucie bycia potrzebnym, zauważonym by śmiało wykonywać posługę. Wystarczyło zainteresowanie, umocnienie i wsparcie ze strony ludzi poznanych wtedy w Jaworniku by skrzydła ze swoim talentem na nowo zacząć rozwijać :) Nasza posługa ma być przede wszystkim radością :) Bardzo często spotykam się z profesjonalizmem, idealnym wykonywaniu wielu rzeczy. W Jaworniku spotkałam się natomiast z Prawdą i prawdziwą radością :) (nawet pomimo błędów liczy się człowiek i jego chęci).

Chwała niech będzie dla Tego, który dopuścił kryzys w moim życiu, aby na jego bazie budować ufność w Boże prowadzenie. ,,Bóg, który rozpoczął w Tobie to dzieło, niech Sam go dokona’’.

Wdzięczna flecistka Monika :)

 


 

Przyjechałam do Jawornika po całym miesiącu uciekania od spotkania z Bogiem. Robiłam wszystko, żeby tylko zabrakło czasu i sił na modlitwę, na Eucharystię, na rozważanie, czy choćby przeczytanie Bożego Słowa. Przedświąteczny czas sprzyjał uciekaniu, bo przecież trzeba było przygotować prezenty, zrobić zakupy i posprzątać wszystko wkoło. W pracy też wszystko musiało być zrobione „na wczoraj”. Tylko odwagi brakowało, by powiedzieć dosyć i zajrzeć do swojego serca, zrobić porządek i sprezentować obecność Jezusa.
Na szczęście Bóg jest wierny i cierpliwy… i dobrze wiedział, że przyjadę do Jawornika :) I czekał… Po przyjeździe uklękłam w kaplicy i tak bardzo wyraźnie usłyszałam w sercu: „Ania! I po co uciekałaś… dobrze, że przyszłaś… tak bardzo Cię kocham.” Rozpłakałam się i trudno mi opisać uczucia, ale z jednej strony było ogromne wzruszenie i ulga, a z drugiej płakałam z żałości nad sobą i marnowanym czasem. Już tak nie chciałam i będąc w Jaworniku starałam się i walczyłam o wszystko co Bóg chciał mi dać w Eucharystii, podczas spacerów i spotkań z drugim człowiekiem, na Adoracji i rozważaniu Bożego Słowa.

Wśród całego bogactwa 2 Listu do Tymoteusza, który w tym roku rozważaliśmy, najbardziej dotknęły mnie słowa kiedy uwięziony Paweł pisze: „Lecz słowo Boże nie zostało uwięzione!” (2 Tm 2,9) Jeśli zawalczę o obecność Bożego Słowa w mojej codzienności, to obojętnie gdzie bym nie uciekła Ono będzie działać, bo jest żywe. Jeśli na co dzień Boże Słowo będzie przed porządkami, zakupami i pracą to świadectwo życia nie będzie tylko abstrakcyjnym i odległym słowem, ale żywym świadectwem Miłości, radości i wierności.

Chwała Panu! Ania

 


Ważną częścią tych rekolekcji było dla mnie chyba najbardziej
odnowienie kontaktu z Bogiem w Jego Słowie, zwłaszcza wtedy kiedy
podczas Namiotu Spotkania drugiego dnia rekolekcji natrafiłam na
fragment z drugiego listu św. Pawła do Tymoteusza, który rozwiał
wszystkie moje wątpliwości.: „ Ty więc, moje dziecko, nabieraj mocy
dzięki łasce, która jest w Chrystusie Jezusie, a to, co usłyszałeś ode
mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż wiarygodnym ludziom,
którzy będą zdolni nauczać też innych
.” Ten fragment był tak bardzo
mocno uzmysłowił mi, że skoro jestem posłana do służenia, to nie mam
zatrzymywać tego co wiem tylko dla siebie tylko głosić też innym to co
ja wiem.

Bogu niech będą dzięki za ten cudowny i błogosławiony czas rekolekcji
w czasie którego mogłam doświadczyć własnej wartości i tego że skoro
On mi daje swoje dary to też pomoże mi je rozwijać. :)

Chwała Panu! Kasia :)